Kino, kawa i papierosy
Kategorie: Wszystkie | Fade out | Plakaty | Ploteczki | Recenzje | Seriale | Soundtrack | WFF | Wydarzenia | Zapowiedzi
RSS
czwartek, 05 maja 2011
Sala samobójców (2011)

Liczne źródła mówią, że w Polsce robimy tylko słabe pseudokomedie romantyczne , a dobre polskie filmy traktują jedynie o wojnie, powstaniach i wszelkich bitwach o to co nasze. Film Jana Komasy pokazuje, że polskie kino zmierza ku lepszemu. Oto film o codzienności i współczesnych problemach, bardziej wyniosłych niż kolejne zawody miłosne młodych architektów z apartamentów ze śródmieścia, wyzwala w nas prawdziwe emocje.

Głównym bohaterem „Sali samobójców” jest Dominik, przedstawiciel współczesnej warszawskiej młodzieży. „Zwykły” chłopak mający konto na znanym nam wszystkim portalu, iPoda i któremu rodzice bardziej niż swoją miłość zapewnili bezstresowe życie w najlepszej szkole wśród warszawskiej młodzieży XX wieku, dla której wyznacznikiem bytu jest popularność i akceptacja rówieśników. Dominik miota się między szkołą a domem w którym może spotkać jedynie gosposię i prywatnego kierowcę pełniących rolę substytutu wiecznie nieobecnych rodziców. Gdy pewnego dnia na portalu społecznościowym pojawia się kompromitujący Dominika materiał, załamany chłopak, nie mając gdzie szukać pomocy, zamyka się na świat. Okazuje się, że jedynym miejscem gdzie ktoś chce go wysłuchać jest sieć. Dominik wkracza do tytułowej „Sali samobójców” – wydawałoby się - azylu dla zagubionych i niewysłuchanych dusz…

Wiele osób oglądając ten film mówi: „Takie życie i tacy ludzie nie istnieją”. Isntieją. Otaczają nas takie dzieciaki, szukające jeszcze więcej w świecie gdzie wszystko mają. Otacza nas ten świat gdzie życie w sieci jest tak samo istotne jak życie w „realu”. Gdzie ludzie częściej odnajdują akceptację w internetowej przestrzeni – tam gdzie mogą być kim chcą, bez pytań czy oceniania innych. Główny bohater więc, odrzucony w rzeczywistości nie walczy dalej ale ucieka tam gdzie nie musi walczyć. Jest to jednak film nie tylko o współczesnej epidemii jakim jest uzależnienie od bycia „kimś”. Film pokazuje dobitnie i bez cenzury współczesne rodziny. Rodziny gdzie panuje przekonanie, że pieniądze zastąpią rodziców, a kształcenie dziecka w najlepszych szkołach  - czas z nimi. Widzimy tu również funkcjonowanie wirtualnego świata, który wpływa na nasze poglądy i zachowania jak żaden inny środek przekazu, bo obnaża nas przed całym światem. Tutaj przecież wszystko nas może śmieszyć, nawet cudzy ból.

Podczas seansu, oglądając szarość dnia i nocy, monotonność świata w końcu przyznamy: przecież ja tak żyję. I mimo pesymistycznej atmosfery filmu, daje on nam iskierkę nadzieji. Bo przecież wiemy, że nie musimy się niszczyć. Wystarczy tylko do siebie wyjść. Już w rzeczywistości…

wtorek, 16 listopada 2010
Glen czy Glenda (1953)

Właśnie wróciłam z seansu "Glen czy Glenda" Eda Wooda. I nie wiem co mam wam napisać. To najlepszy z najgorszych i najgorszy z najlepszych filmów jakie dane mi było zobaczyć. Tego co się działo na ekranie nie da się opisać. To nie tylko - jak w przypadku innych horrorów klasy B - złe ujęcia, cięcia taśmy czy dialogi bez sensu. To istne szaleństwo i bigos przelane na taśmę. Zero scenariusza, trochę sensu i chulaj dusza :D

Jeśli będziecie mieli okazje - zobacznie koniecznie ;)
Dla ciekawskich - kwintesensja filmu - Bela Lugosi mówiący "Beware" xP


wtorek, 26 października 2010
The Clash (2009)

WFF juz dawno minął a u mnie tak ubogo:P

Dziś napiszę coś o filmie na którym sie świetnie bawiłam. "The clash" (nie nam wietnamskiego ale coś mi sie wydaje, że nie za dobrze przetłumaczono ten tytuł), był hitem kasowym w Wietnamie i chociaż wygląda na hit kasowy, to ogląda się go wspaniale, zwłaszcza jeśli jesteś europejczykiem i azjatycki patos cię podwójnie śmieszy. Pomijając (chciałabym tu napisać bollywoodzkie:P ) wstawki typu "leci muzyka a my sie zakochaliśmy chociaż scena jest kiczowata do cna", film jest bardzo dobrze zrobiony. To co mnie uderzyło najbardziej i jest największym ubawem z całego seansu to sceny walki. Musze przyznać, że nie jestem bardzo zaznajomiona z tamtejszym kinem i pierwszy raz widziałam połączenie kung-fu, bitwy na pięści i rozbijania sobie róznych przedmiotów na głowach. Naprawde polecam dla rozluźnienia i pośmiania się :D



clash

clash

14:04, hambarr , WFF
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 października 2010
Imperialisci są wśród nas! (2010)

W niedzielę byłam na pierwszym moim festiwalowym filmie: Imperialists Are Still Alive! Nie wiem właściwie dlaczego wybrałam ten film, bo jako jedyny z tych na które się wybieram, nie miał przekonującego mnie opisu. Mimo to mój wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Fabuły nie będę wam przybliżać, bo równie dobrze możecie sobie przeczytać na filmwebie, powiem tylko, że film opowiada o młodej fotografce blisko-wschodniego pochodzenia, która na codzień zajmuje się zarówno imprezowaniem, znajomymi i jedzeniem fast-foodów, jak i dreczeniem się niecodzienymi problemami. Mówiąc krótko - wiedzie się jej jak wielu ludziom na tej planecie.
Akcja dzieje się NY, ale jest on pokazany inaczej niz zazwyczaj - jako miasto codziennego życia. Pełnego imigrantów, knajp wszelkiego pochodzenia i obojętnych na wszystko ludzi. Film skupia się na pokazaniu kawałka historii bohaterki poprzez pryzmat tego co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Mimo poważnego tematu w tle, poczucie humoru nie opuszcza reżyserki. Jak w prawdziwym życiu są tu chwile refleksji i chwile wręcz histerycznie zabawne. Wyśmiewany jest też problem stereotypów i szuflatkowania ludzi, ale nie jest to parodia a raczej pokazanie, że narodowośc i tym podobne rzeczy nie mają znaczenia, jesli chodzi o człowieka. Liczy się tylko on sam.
Film ma ciekawą fabułę a w tle lecą dobre kawałki (różnorodność przede wszystkim ;)), zdjęcia również przyciągają uwagę.
Polecam  ;)

19:47, hambarr , WFF
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 września 2010
Ludzie aligatory

TAK! Całe wakacje czekałam na powrót serii "najgorsze filmy świata" :D
W październiku - "Ludzie aligatory"
Kto idzie?? xD I love it.

 Klasyka gatunku "gumowych potworów". Szalony naukowiec prowadzi eksperymenty na dzikich aligatorach. Napromieniowuje gady radioaktywnym związkiem kadmu, co zmienia ich budowę molekularną lub "coś podobnego". Dramat nabiera nowych rumieńców gdy pod super maszynę trafia syn naukowca! Wkrótce mutant rozpoczyna swój posuwisty marsz w stronę kobiecych ofiar.

źródło: muranow.gutekfilm.pl

niedziela, 12 września 2010
HIMYM i House

Jesień to jak zwykle czas serialowych premier. 20 września zobaczymy zarówno pierwszy odcinek 6 sezonu How I met your mother jak i pierwszy odcinek 7 sezonu House.

Tu sneak peak z pierwszego odcinka HIMYM:



I zwiastun najnowszego odcinka Housa:
                       (UWAGA SPOILERY!!!)


piątek, 10 września 2010
Dziury

Jeżu! jak zobaczyłam kiedy ostatni raz tu byłam to mnie aż zmroziło. Jak zwykle mam dziury w blogu. Ale nie poddam się! Bedzie żył!
Charging! Clear...

A żeby było na temat, to zauważyłam dzisiaj dziwna zależność, że nowe filmy są tańsze od klasyków. Czy ktoś zaczął opierać cenę na skali ocen na filmwebie? :P Nie wiem, ale w sumie na dobre wychodzi bo o ile starocia chce mieć w mojej kolekcji to łatwiej jest obejrzec nowość bez płacenia empikowego 59,99.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Marilyn