Kino, kawa i papierosy
piątek, 25 grudnia 2009
Once (2006)

Czemu nikt mi nie dał wczesniej porządnego klapsa za to, że nie obejrzałam tego filmu? Jeśli wy też tego nie zrobiliście - natychmiast się nawróćcie!

Piosenka „Falling Slowly” z tego filmu otrzymała Oscara, ale dla mnie wszystkie inne utwory są równie warte tej nagrody (i w tym momencie pomijam moją niechęć do Oscarów;)). Film jest lekkim połaczeniem melodramatu i musicalu. Nie ma tu spektakularnych numerów muzycznych, ale melodie oraz aranżacje (najczęściej na gitarze klasycznej i pianinie) ujmują za serce tak bardzo, że nie potrzeba tu niczego więcej.
Fabuła to prosta historia dwojga ludzi, spotykających się (prawie) przypadkowo na ulicy Dublinu. Każde z nich ma za sobą już spory kawałek przeszłości i szuka czegoś w życiu. Niby nic się nie dzieje, niby zycie płynie powoli, niby miasto to nic niezwykłego, szare i takie jak każde inne. Ale jednoczesnie można w tym wszystkim zobaczyć nadzieję i miłość. Nie w nadzwyczajnych wydarzeniach czy orginalnych postaciach, ale w ludziach którzy chodzą po ulicach codziennie. Film jest piękną aranżacją życia. Pokazuje kilka prostych prawd - każdy z nas o czymś marzy, walczy z wspomnieniami. I chociaż nasze życie przepełnione jest masą trywialnych obowiązków i szarości to czasem w zwykłych słowach, gestach, wydarzeniach, ludziach - jest ono wyjątkowe na nasz jedyny sposób.
A to wszystko plus wspaniałe piosenki.
Smacznego.

środa, 11 listopada 2009
Czytam biografię James

I jestem w szoku. Wiedziałam, że zagrał w małej ilości filmów, a był tak popularny. Ale niezdawałam sobie sprawy, że to możliwe. O jakiej liczbie myślicie?
Powiem wam.
3.
3 filmy.

poniedziałek, 09 listopada 2009
Ah te lata 80-te :D Genialna parodia gatunku

niedziela, 01 listopada 2009
Alice in Wonderland

Nowy zwiastun:

http://www.ropeofsilicon.com/article/brand-new-and-extended-alice-in-wonderland-trailer-is-here

Jest kilka dodatkowych ujęć:)
Czekamy, czekamy:D

niedziela, 18 października 2009
The Imaginarium of Doctor Parnassus

 

the imaginarium of doctor parnassus

sobota, 17 października 2009
Special apperances/Anne Dudek

Czy wy też lubicie te momenty gdy oglądacie stary odcinek jakiegoś serialu, albo film i nagle zaczynacie kojarzyć jakąś osobę, choć wczesniej wydawała wam się tylko kimś przypadkowym z castingu, a teraz gra w czymś znanym? Ja też :D

How I met your mother. sezon 1 odc.4

anne dudek

anne dudek

 

Poznajecie? I oto mamy Amber z czwartej i piatej serii "House M.D" :)

Co ciekawe Anne Dudek ma imponującą listę wystepów gościnnych w bardzo znanych i lubianych serialach (takich jak Desperate Housewives, Bones, Przyjaciele, Ostry Dyżur czy Sześć stóp pod ziemią). Duzo dłuższą, niż listę filmów w których wystapiła. No, coż. Mam nadzieję, że to się zmieni. Zawsze mnie zastanawia, czy jak ktoś staje się bardziej znany to do jego filmografii przy wszystkich przypadkowych rolach, których się łapał aby zaistnieć dopisują -"występ gościnny"...

środa, 14 października 2009
Weonika postanawia umrzeć / Veronika Decides to Die (2009)

I ja po obejrzeniu tego filmu też...
Nie ukrywam, że jestem fanką Coehlo i nie wiem jakim sposobem film wyszedł tak miernie. Sekwencja otwierająca film jest naprawdę ciekawa i odzwierciedla moje wyobrażenie co do książki. Sytuacja jest pokazana bardziej z perspektywy głównej bohaterki. Kamera wnika w jej mysli i uczucia. Gra światła i ruchy kamery idealnie grają z tematem i zapowiadają coś ciekawego.
Ale niestety, na tym się kończy. Po pierwszych 15 minutach film zamienia się w smetną opowieść z bohaterami tak ciekawymi jak stary worek po ziemniakach wypchany słomą a akcja toczy się jak kulka gnoju pchana przez żuczka (wybaczcie słabe metafory) i ,nie wiedząc czemu, mnóstwo niepotrzebnych ujęć na drzewa zastepnuje rozwinięcie roli niektórych postacii. Oglądając mamy wrażenie, że zostalismy oszukani, bo za każdym razem gdy na ekranie pojawia się nowa postać i mamy nadzieję na jakąś zmianę, znika tak samo szybko jak się pojawiła. Zwrot akcji nastepuje nie w tym momencie co trzeba, skutkując smiechem widowni (zapewnie bardziej z nudów i głupawki), natomiast jego prawdziwe miejsce zajmuje kompletnie nie ekscytujace i mało emocjonujące zakończenie, ktore w książce Coelho było kulminacją wszystkich tych mysli i uczuć, które zebrały się w czasie czytania. A w filmie...cóż...tutaj było po prostu wstępem do najbardziej wyczekiwaniej części filmu - napisów końcowych.
Szkoda tylko, że mnie po tym seansie nie dopadła tylko ulga, że to już koniec, ale też irytacja. To był naprawde dobry materiał, na film. Może nie łatwy, ale napewno dobry. Szkoda, że nikomu nie udało się tego wykorzystać.


drzewo

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9